Twórczość uczniowska
Wiersze naszej poetki - Kasławy
posłuchaj mnie
posłuchaj mnie choć przez chwilę,
wyśpiewam Ci moją miłość;
posłuchaj mnie jeszcze chwilę, mistrzu,
zanucę Ci stukot mojego serca,
które w takt Twojego gra, tak na odległość;
posłuchaj mnie choć jeszcze moment, kochanie,
zatrącę się w Twoich oddechach; posłuchaj,
opowiem Ci o wierności, o zaufaniu
i czekaniu w nieskończoność opowiem.
szepnę słówko o własności ciała,
które Twoim jest w wieczności i przez wieczność,
ale nie słuchaj, bo nie opowiem Ci o mnie,
bo we mnie nie ma już nic,
bo co moje było, do Ciebie należy.
na wyłączność.
w pokoju ciemnobiałym
obejmij mnie w deszcz,
gdy wargi sine przyłożę
do skroni myślami upchanej
i wydobędę dotyk,
którym mnie posiądziesz
w ciemnym pokoju bez świateł
do białości rozgrzanym,
by niewinność mogła się skryć
między książki, krzyki i oddechy,
których nie brak mi, będąc z Tobą.
i wydobędę smak,
gdy będziesz mnie próbował
z zawiązanymi na pęczki oczami,
byś nie podglądał.
i węch wydobędę,
byś siedząc w pociągu,
po prostu miał mnie
na rękawie bluzy jadąc donikąd,
gdzie razem mieliśmy być.
niemoralnie
/"ekstrawertyczka w stopniu niemoralnym"/
a ludzie myślą, że gra w życie
i nieżycie nie jest zabawą
w byt moralno - niemoralnie stopniowy;
bo to nie jest gra,
jak czytanie oddechów z dłoni;
bo to nie jest gra bytowania
moralnego niemoralnie we dwoje;
bo to niemoralność zamknięta
w ekstrawertyźmie.
takie bywa
za te dni ciche wszystkie
rozedrę nas szeptem.
przecież nie musisz już niczego
i nikogo, bo po co.
to takie nic pisane osobno z dużej litery.
bywa, że krótkotrwałe i więdnie.
bywa, że wieczne i bezwietrzne.
bywa, że nie bywa wcale.
ja już nie bywam.
takie pstryk palcami i nie ma mnie.
zaczekaj
zaczekaj, niebo Ci dam
ładowane na baterie Nasze zabawkowe niebo
lepkie od słońca, przesiane gwiazdami.
a kiedy odejdziesz, ono zniknie
i słońce zgaśnie, i gwiazdy zmaleją do zera.
dajesz energię temu co jest,
choć nigdy nie miałeś tego w rękach.
dajesz szczęście temu co masz,
choć za chwilę zniknie.
zatrzymaj to o chwilę dłużej,
pozwól temu poistnieć jeszcze.
daj mi szansę. ostatnią.
w ramach
te noce wspólnie cielesne
opraw mi w ramy z twoich oddechów
i zawieś na śrubce na wpół wkręconej
w ściany wyobraźni
cebulą obrysuj granice skąd dokąd mogę
i od kiedy do kiedy zabraniasz
w orzechowej skorupce wyznacz mi niebo
które dzielić chcę z tobą
w pociągu na szybie narysuj serce
i odejdź kiedy będę
spacer
przyjdź.
weź mnie
w swoją kieszeń i
dojdźmy na szczyty szczęścia.
spoceni, padnijmy
u swoich ramion.
twarze wystawmy ku słońcu.
bezsennie
zagrajmy na światłoczułość,
wyliczmy pierwiastek z kocham
i podzielmy jeszcze przez dwa.
bo dla nas nigdy nie było szansy.
dowyobrażanie sobie
pozwól, że dowyobrażę sobie Ciebie
do końca.
obejrzę dłonie i zjadę niżej.
po stopach powącham włosy
i dotknę przetartych barków.
przytulę udo między uda,
a potem dopiero dorysuję twarz.
opuszkiem rzęs dotknę
i na wskroś źrenice przejrzę;
jeszcze skóry dotknę policzkiem
i wargi sprawdzę.
po prostu.
dowyobrażę sobie Ciebie.
do końca.
***
..a kiedy przyjdziesz nocą
rozdarty między plus i minus
podejdź i policz gwiazdy
na moim prywatnym niebie
potem połóż się
i pozwól mi umierać
w cieple ramion Twoich i oddechu.
***
...nie mogę tylko
mieć Cię mniej więcej,
bo tyle by mogło nie zmieścić się
w moich ramionach.
w objęciach
Twoją cielesność oprawię
w kryształowe ramy.
dokleję jeszcze 8 z 9 innych
kocich wcieleń
i wyprasowane istnienie
zamontuję na żyrandolu.
by uderzać o Ciebie głową
każdego dnia,
kiedy przyjdzie mi na to ochota.
smakując Ciebie
obiecaj mi jedną przy Tobie noc.
spełniona tajemnicą uścisku
przechodząc w dziki skowyt
nagiego błądzenia po Twoich oddechach
na wpół przytomnie.
odbierz mi puls na granicach zaufania,
abym nie bała się, gdy będziesz obok.
odejdź, kiedy rozpalona zmysłami
smakując Twojego ciała, drżeć będę.
z rozkoszy.
wieczorową porą
wybacz mi moją nachalność
i rozedrganie sutków
/a przecież nie jesteś kobietą/
uniosę dłonie błagając
o niepohamowaną rozkosz
i inne historie małżeńskie
zgasiwszy światło utulę jak chciałeś
szepnę do ucha
wybacz mi moją nachalność
i rozedrganie sutków
i wyjdę jak przyszłam
-przez szafę
a oddechy są jeszcze..
nasze łzy niedojrzałe jeszcze
choć z każdym kapnięciem starsze
tulisz do siebie z każdą łzą mocniej
i po raz setny bije w oczy
zachodzące słońce
powoli wypala się księżyc nieobecnie
wstaje dzień a ja kładę wargi
wygięte w podkówkę do snu choć
podświadomość moja wspomina jeszcze
popołudnia niewydarzone
a oddechy są jeszcze... ciepłe
ulicami
jak hermafrodyta
undergrandowo
to nie ten tunel
z dedykacją
funduszu kłamstw
przez reflektory
nie tędy romantyzm
z twarzą do mikrofonu
*** [zabici przez boga]
zabici przez boga ateiści za darmo
grzeszą szeptem w stukocie echa
odbija się zapach i woń dźwięk niesie
/w/ nicości zapłać za próżnię
obdaruj samotnością wierzących
by ich bóg też miał zajęcie
***[u/nie/szczęśliwiona]
wzdłuż pęka granica
suniemy śladami wyobraźni
po ciężkich skrzypcowych zmysłach
losowi na przekór
gdy nie rozumiejąc nic
rozumiemy wszystko
i tylko stukot kroków uszczęśliwia
spokój serce kłuje drganiami myśli
przegrani dziś przegramy na zawsze
samo życie
cierpko przy powiece
cierpki mój smak przy Twoich ustach
gdy więdną splecione nasze twarze ku sobie
cierpki mój smak przy Twoich palcach u stóp
gdy zadeptujesz słońce na noc
i cierpki mój smak
gdy budzę się rano z zapachem świtu na wargach
bez kolejnego Twojego oddechu przy powiece
otwierając ją dopiero na wieczór
i to ze zdziwienia kiedy zdejmuję wieko
pudełka ze snami spod łóżka
niepoukładane sny
cisza w nagich niepoukładanych snach
zabawa w nikogo będąc kimś
sprzedaj mi nicość!
oddam codzienną gażę samotności
zakopaną w niewinnym ciele
przegoń strach z moich ust
i ból z jęku myśli
upij mnie słowem
będę łatwiejsza
Dowodzenie matematyki
Matma jest od dawien dawna
Tak ciekawa i poważna,
Lecz to dla mnie żadna sprawa,
Bo to czysta jest zabawa.
Zawżdy uparłbyś się srodze,
Matmę widzisz na swej drodze.
Idziesz sobie przez ulicę
Prostą zwiesz w matematyce.
Obok sklepu promil leży,
Który oddech ma nieświeży.
Patrzysz prosto a tam rynek,
Na ryneczku zbiór babinek.
Gdy podejdziesz to Cię zmierzą,
Kątem prostym wnet uderzą.
Nie czuj lęku przed tym wzrokiem
Ruszaj śmiało żwawym krokiem.
Wiedz, że w każdych babskich ustach
Liczba zbiorów jest już pusta.
Skręcasz w lewo, jest osiedle,
Bryły stoją równolegle.
Prostopadłościanów dużo,
Swą ilością oczy nużą.
Mijasz szybko blokowisko,
Za nim zaraz jest urwisko.
Kąt rozwarty, brzegi śliskie
Szybko na dół mkniesz z poślizgiem.
Prędkość Twoja niesłychana
Z przodu widzisz dwa kolana.
Prawdopodobieństwo wyjścia cało
Z cudem by się porównało.
Krzyczysz głośno, budzisz się:
"Gdzie logika? To był sen".
Matma wszędzie jest już widzisz
Powiedz, czy się teraz wstydzisz?
Żeś nie wierzył człeku miły,
Twe poglądy się zmieniły...
M.Łaczkowska
Bez słów
Słowa gwałcą ciszę
Z hukiem wstrząsają
Moim światem
Sprawiają mi ból
Przeszywają mnie
Czy nie rozumiesz tego
Wszystko, czego chciałam
Wszystko, czego pragnęłam
Znajduje się w moich ramionach
Słowa nie są potrzebne
One tylko ranią
Przysięgi są tylko po to
By je łamać
Uczucia są potrzebne
A słowa?
Przyjemność pozostaje
Ale pozostaje też ból
Słowa są bez znaczenia
Łatwo jest zapomnieć
Wszystko, czego chciałam
I pragnęłam
Znajduje się w moich ramionach
Rozkoszujmy się ciszą
Rozkoszujmy się milczeniem
M.Chmielecka
Kołysanka Marii
Posłuchaj
Na skraju stumilowego lasu ptaszek błękitny zaśpiewa
Pozbierajmy muszelki szafirowe i mgliste czyste
Nie trzeba będzie karmić ciał
Jedynie serce
Słowami ciepłymi jak promyk porannego słońca
Posłuchaj
Na skrzydłach motylowych pozytywka gra
Tu, tam pojawi się tęcza
I deszczyk popada ciepły, napełniając otucha oczy człowiecze
I skropli ciało i dusze serce skropli
Posłuchaj
Melancholia już wzywa nas
A motyle w brzuchu unoszą do raju
Gdzie jabłonie różowieją po wszelki czas
Dotykają się czyjeś jedwabiste dłonie
Po sobie, różowieje i ust dwoje
A jego lądują na skroni jej
Posłuchaj
Leżą na ciepłej, bo mech
Obok rosną natchnione liście dzikie bluszczu zielone
Nie mówią nic, przy sobie trzymają dłonie
A skronie, pełne nadziei nie wylejmy ich
Spłoną
I płonie skowronek gdy śpiewa do nieba
Posłuchaj
Niech sobie tam bezpiecznie śpi nadzieja i miłość
Miłości nadzieja niech czeka niech marzy
Bo może kiedyś naprawdę się zdarzy
Okazja, okazja, okazja
Niech teraz śpią pod skórą młodości głupoty
Niech im się śni świat uroczy, naiwny
Prawdziwy ten kto na drodze podziwia leżący kamień
Uczuciom tętniących wyobrażeń marzeń
Śpij
Prawdziwy ten kto na drodze podziwia leżący kamień
Znający zew nie usłyszanych przez nikogo marzeń
Leciutki świst
Przypadkowe błyśnięcie czworga oczu
Bajkowy świat Księżniczki na ziarnku grochu
M.Stawiszyńska
Matematyczne perypetie Jasieńka
Za rzeką w dolinie
Na skróty przez las,
Jest domek maleńki
Gdzie mieszka w nim Jaś.
Poczciwa chłopczyna
Zdolnym uczniem jest,
Lecz jeden z przedmiotów
Zapiera mu dech.
Ten przedmiot jest ścisły
Długą nazwę ma,
Jasio głośno mówi:
"Matematyka".
Ona wszędzie z nami
Na dobre i złe,
Gdy w banku o zero
Pomylili się.
Gdy gwiazdy na niebie,
Gdy widać już wschód,
Gdy liczy obłoki,
Lub ziewa też z nud.
Gdy w szkole na lekcji
Pod tablicą stoi,
Pani go wybrała
Mimo jego woli.
Zadanie zaczyna
Na palcach dodaje,
Myśli wytęża
Pomysł ustaje.
"O Matmo przeklęta
zdradliwa jak w Lotka,
tyś nieobliczalna"
Następna zwrotka.
Lecz stara się dalej
Walczy ciągle z nią,
By wreszcie przyjazną
Była dla niego.
M.Łaczkowska
Matematyka nie jest nauką łatwą ani małą.
Zalet matematyki nie sposób opisać,
Lecz na jej wizerunku pojawia się rysa.
Bo na przykład ułamki, od dziesięcioleci
Wbijane są do główek uczących się dzieci.
A jak pośle się malca po coś mocniejszego,
I gdy ten już wróci z monopolowego,
Towarzystwo zawrzaśnie (łącznie z rodzicami):
"Cholera! Już lepiej mogliśmy iść sami!"
Zewsząd gromy polecą na dziecięcą główkę:
"Dlaczego zamiast litra kupiłeś połówkę?!"
Będą czynić wymówki biednemu dziecięciu:
"Kto to widział obalać pół litra w dziesięciu?!"
Nie pomogą wykręty o szkolnym zadaniu,
"Marsz do swojego pokoju, ty leniu, ty draniu!"
Tego typu przypadków jest w Polsce bez liku,
Dlatego apeluję do mych czytelników:
Weźcie pod swą uwagę rodzinne dramaty
I poprzyjcie mój projekt reformy oświaty!
Nie będzie już ułamków i ich zawiłości,
Uczniowie będą znali jedynie całości!
J.Brodowicz
Oda do matematyki
Ach matematyko czemuż ty taka nieustępliwa,
Przez rozwiązywanie zmuszasz bym była cierpliwa.
Walkę od lat z tobą prowadzę,
Od ciągłego stresu ubywam na wadze.
To jeden plus tego minusa,
Lecz wciąż matma to dla mnie pokusa.
Nie w głowie mi rozejm, nie w głowie przegrana,
Ja chcę się czuć w pełni wygrana.
Nigdy ja tobie dorównać nie mogłam,
Lecz ten wielki strach nareszcie przemogłam.
Gdy walkę nam zacząć w ciszy kazali,
Po dużych trudach razem matematykę pokonali.
Nie tylko mnie się to udało,
Lecz setki ludziom, co maturę zdawało.
Matematyko - ciężką tyś nauką zwana,
Przez największych filozofów przemyślana.
Cóż byśmy zrobili bez twej potęgi,
Która czasami prowadzi nas do mordęgi.
Do dziś znakomicie jesteś zachowana,
Przez lat tysiące pielęgnowana.
"Ścisłe umysły" - tak nazywani tacy,
Co poświęcają się matematycznej pracy.
K.Kwiatkowska
"%"
Kiedy chcę dodać komuś otuchy,
A ująć cierpienia,
Do matematyki sięgam,
Bez zastanowienia.
Kiedy mnożyć chcę czyjeś radości,
A dzielić zmartwienia,
Po tabliczkę mnożenia sięgam,
Bez zastanowienia.
A kiedy sprawa jest bardzo trudna,
I wymaga więcej czasu,
Do książki od matematyki zaglądam,
Od czasu - do czasu.
Kiedy z życiem nie daję sobie rady
I potrzebne są natychmiastowe działania,
Pierwiastków i potęg używam
Do spraw tych rozwiązania.
Możecie mi wierzyć lub nie,
Bo to teoria jest nowa,
Że w życiu przydaje się także
Funkcja liniowa i kwadratowa.
Mam nadzieję, że przekonałam was.
Bo ja, to dobrze wiem już,
Że bez matematyki
Ani rusz.
A.Jóźwiak
Skromna sukienka
A miała w sobie tysiące bajek
Opowiadała te najpiękniejsze
Co w szeleszczących uszach brzmiało
Jak tupoty skowronich skrzydeł
W oczach zamknięta czeluść wszechświata
I nic co ludzkie nie było jej obce
Popatrz jak wznosi ręce do góry
Modląc się o zbawienie dla całego świata
Czy jej przypadkiem spod skromnej sukni
Nie uwolniła się para piórek
Czy się przypadkiem nie zmieniły w Gołąbki
Głosząc pokój w niepokoju ludzi
Czy jej przypadkiem ta skromna suknia
Nie oplatała skrzydeł Anioła
Zwykły przechodzień nie zwróci uwagi
Że ma przed sobą Boskie cudo
Gna wciąż przed siebie na złamanie karku
Nie chce widzieć dwóch zadań ptasich
A skromna suknia cichutko zwleczona
Odkrywa skrzydła Płaczącego Anioła
A miała w sobie tysiące bajek
Opowiadała te najpiękniejsze
Co w szeleszczących uszach brzmiało
Jak pieśń co tworzy na niebie tęczę
I już po lśniących skrzydłach Anioła
Została jedna zwleczona sukienka
Nikt nie chciał widzieć jak łzami splamiona
Odchodzi w otchłań
Niechcianym cudem
Choć skromna suknia już jest zwleczona
Nikt nie chciał widzieć skrzydeł anioła
Choć na niebie błądzą dwa pióra
Nikt już na świecie nie chce widzieć cuda
A miała w sobie miłość do ludzi
I znała wszystkie najpiękniejsze baśnie
Odeszła sama Promyk słońca gaśnie
Już nam została tylko modlitwa
Że może kiedyś ta skromna sukienka znowu okryje skrzydła Anioła
Jej ciepły dotyk i szklane usta będą jedyną prawdą człowieka
I już nie mamy przy sobie Anioła
Bóg dał ją ludziom i On ją odebrał
Spraw by tam było jej lepiej niż tutaj
By białe ptaki nie były zjedzone
A skromna suknia na ziemskim padole
Uznana będzie jako przykład cudu
I będę wierzyć i będę wątpić
Taka jest bowiem ludzka natura
M.Stawiszyńska
Tren 8 i pół
Wielkieś mi uczyniła pustki w mózgu moim
Moja Matematyko, zawikłaniem swoim,
Mnóstwo wzorów, a każdy ledwo co pamiętam,
Choć wkuwam w dni powszednie, niedziele i święta.
Tyś zawsze mi kłopoty ogromne sprawiała,
Zmuszałaś do wysiłku i ducha, i ciała.
Nie dopuściłaś nigdy, bym nudzić się zaczął,
I mógł mówić o sobie: "Jam liczbowy macho".
Równania, nierówności i zadania z tekstem
Wyrzucam ze swej czaszki pod byle pretekstem.
Lecz wtedy mnie refleksja znienacka dopada
I w przyszłość galopuje myśli mych gromada:
Czy da się pozytywne osiągnąć wyniki
Jeżeli nie nauczę się matematyki?
A życiowe swe plany ambitne powziąłem:
Chce, bowiem ukończyć jakąś wyższą szkołę,
Zostać wykładowcą na uniwersytecie
I być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Lecz gdy tylko przypomnę sobie o algebrze,
Cały mój organizm trzęsie się jak w febrze.
Ogarnia mnie obawa i niepokój wielki,
Że będę mógł wykładać, lecz tylko kafelki.
Błagam Cię więc pokornie, o Nauk Królowo:
Racz okazać łaskawość nad ma pustą głową.
Daj mi szansę, by poznać wiedzy twej arkana
Tak, by klasa z podziwu padła na kolana.
Inaczej grubym płaszczem smutek mnie otuli
Tak jak Kochanowskiego po śmierci Urszuli.
J.Brodowicz
Zbawienie
Czekam, aż zapadnie noc
Wiem, że zbawi nas wszystkich
Wszystko wokół tonie w ciemności
Chroni nas to przed nagą rzeczywistością
Czekam, aż zapadnie noc
Kiedy wszystko da się wytrzymać
W bezruchu czujesz całkowita ciszę
Na niebie gwiazda
Której światło prowadzi mnie
I w blasku księżyca wiem, że wkrótce będę wolna
Coś słyszę w spokojnej ciszy
Ktoś nadchodzi w złych zamiarach
Zatykam uszy palcami
Łatwiej jest żyć, gdy się zapomni o strachu
A gdy ukradkiem spojrzałam na świat
Wyglądał różowo i pojawiły się ... anioły
Ku mojemu zdziwieniu
Przez wpół przymknięte oczy
Wszystko wyglądało jeszcze lepiej
Niż gdyby były otwarte
Czekam, aż zapadnie noc
Wiem, że zbawi nas wszystkich ...
M.Chmielecka
.....
Noc zapada, słońce znika,
To jest właśnie miłość skryta,
Gwiazdy świecą wszystkie razem,
A ja będę twym Pegazem.
Gdy tak patrzę na to niebo,
Widzę skrawek, ciała twego,
Patrzę śmiało, widzę światło,
Ale kochać nie jest łatwo.
Więc ci mówię moja droga,
Że ta miłość jest tak trwoga,
Ale jednak jej spróbuję,
Bo się w tobie podkochuję.
Mariusz Skaliński
xxx
Już mi zwiędły w wazonie kwiaty,
gdy wyglądałem przez więzienne kraty.
Pomyślałem: ''Może czeka'', a to policyjny pies zaszczekał.
Wczoraj z rana list w końcu dostałem,
napisała, że gorszego wyroku nigdy nie miałem.
Siedzę i myślę, co ja zrobiłem.
Na kartce pisze, że już jej się znudziłem.
Piotr Rogalski
XXX
Słońce zaszło za chmurą
A ja jadę furą.
Ona siedzi koło mnie
I spojrzeniem dręczy mnie.
Więc wcisnąłem pedał gazu
Ona krzyczy: - Nie od razu!
Wciskam hamulec raz po raz
Ona na to: To już czas!
Więc stanąłem na przystanku
Ona wysiadła o poranku
Odjechałem stamtąd szybko
Wpadając w dziury
Słońce znów wyszło zza chmury.
Robert Walicki
Gwiazda i owoc 1987
Miliony owoców spadły na ziemię tego wieczoru
jeszcze więcej gwiazd było wtedy na niebie
nic nie zapowiadało jeszcze miłości
lecz moje serce chyba zamigotało
choć ja gwiazda, a Ty owoc?
Mariusz Ziółkowski
Jestem
Jestem
Jak promyk słońca
Dający Ci nadzieję na nowe jutro
Jestem
Jak bumerang
Który ciągle do Ciebie wraca
Jestem
Jak kwiat róży
Który rani Twoje serce
Jestem jaka jestem
Ale jestem.
Marzena Chmielecka
Jestem kobietą
Jestem kobietą
Jestem kobietą - to zabójcza broń
Nie zdajesz sobie z tego sprawy.
Ale jeden gest i zrobisz co chcę!
Monika Zadrożna
Jestem niewidzialna
Przychodzę zmęczona do domu.
Zdejmuję kurtkę i buty
Witam się,
On macha ręką - nie patrzy.
Zostaję sama, sprzątam, robię obiad.
On wraca.
Pyta jak minął dzień,
Kiedy zadowolona opowiadam
Jego znowu nie ma wyszedł.
Nie ma mnie dla niego choć jestem.
A gdybym to ja kiedyś wyszła.....?
Monika Zadrożna
Kobieta
Jak co dzień idzie do pracy
Tradycyjnie zniechęcona.
Zakłada różową spódniczkę,
Bluzkę odkrywającą ramiona.
Robi tandetny makijaż
I biegnie na spotkanie,
Wchodzi do restauracji
A tam - rozczarowanie.
Męczy ją już to życie
Chodzi zakręcona
Skoro wyrwał się ktoś inny
Wyrwie się i ona.
Myśli - znajdę sobie męża,
Będę taka jak inne,
Takie piękne, nieświadome,
Proste i niewinne.
Ale jej marzenia zbyt daleko nie polecą,
Gdyż nie takiej kobiety szuka się ze świecą.
Ewa Janicka
Jestem nierozumiana
Kiedy opowiadam mu o sobie
O biciu serca, o wdechu i wydechu,
O kolorach świata, o moich lękach,
Nadziejach i myślach-
On patrzy na mnie jakbym
Mówiła w języku łacińskim.
Widzę, że stara się zrozumieć,
Ale z marnym skutkiem.
Och ...Faceci!
Nie rozumieją nas,
Zresztą,
Nawet gdyby zrozumieli
I tak by nie uwierzyli.
Monika Zadrożna
Jestem
Jestem sobą w każdej chwili,
czasem ostra jak papryczka chilli.
Lubię babskie plotkowanie i facetów podrywanie.
Jestem baba z krwi i kości i mam w sobie dużo radości.
Lubię taniec, śpiew i śmiech.
Czy to grzech?
Czasem jestem jak ta chmura ciemna, duża i ponura.
Gdy ktoś mnie zdenerwuje to słów przykrych nie brakuje.
Jestem sobą.
Żaden facet nie zrozumie co w tej babskiej głowie się znajduje.
Anna Walasek
XXX
Jestem sama.
Gdzieniegdzie lęgnie się szczęście.
Ludzie szczęśliwi,
Nie sami.
A ja beznadziejnie
Beznadziejna
Stoję..
Wypatruję autobusu
Z nadzieją
Może będzie w nim ten jedyny
Może będę szczęśliwa
Może...
Autobus znowu się spóźnia.
On zepsuty
A ja sama.
Teresa Szewczyk
Nadzieja
Wśród kwiatów w ogrodzie jedyna
piękna, tańcząca jak lilia,
wyciąga łabędzią szyję ku górze,
w sercu uczucie tak duże.
Gdzie jesteś? Woła w przestworza.
Gdzie jesteś? Zmęczona tęsknotą.
Lecz z niebios cisza
I cierpiącej kobiecie
pozostaje nadzieja,
ukochany zjawi się dzisiaj.
Michał Rogowski
Dekoratorka wnętrz
O Apollo, piękny jesteś, lecz ja nie ciebie szukam
Nie szukam obrazu na ściany
Tylko ognia w kominku szukam
Czemu w sobie jesteś zakochany?
Mariusz Ziółkowski
wróć